Gorc Kamieniecki SP/BZ-010 – druga aktywacja.

Na Gorc wybrałam się już po raz drugi. Tym razem innym szlakiem – polubiłam bowiem parking na Polanie Trusiówka. A skoro tam zostało moje autko, to tam też musiałam wrócić. Stąd taka „pętla” – i tyle tytułem wstępu.

Na szczycie udało się przeprowadzić 14 łączności. Niestety później zarówno warunki atmosferyczne, jak i techniczne zmusiły mnie do zejścia. Być może to efekt tego, że próbowałam nadawać z wieży (wydawała się drewniana ale wygląda na to, że tylko się wydawała) – bywały takie łączności, że początek był na 59 z plusami, a za chwilę sygnał całkowicie niknął w szumach. Wołających było sporo, ale łączności nie udawało się zrobić..😢

Najdalszą łącznością tego dnia była ta z 7. okręgiem – kolegą z Buska-Zdroju. Takie momenty sprawiają największą radość, bo pokazują, że nawet w trudnych warunkach i z prostym sprzętem można „dociągnąć” naprawdę ładny dystans.

Miałam nawet myśl, by spróbować jeszcze z dołu, jednak na wieży tak zmarzłam, że jeszcze przez połowę drogi powrotnej nie mogłam się zagrzać. No cóż – przetestuję to innym razem.

Tym razem wychodziłam czerwonym spacerowym szlakiem na Jaworzynę Kamieniecką, a później zielonym na sam Gorc. Powrót skróciłam stromą ścieżką – zaoszczędziłam prawie trzy godziny, a tak całość zamknęła się w  9 godzinach co było nie do przecenienia. Przy czym słowo stromą jest tu dużym niedopowiedzeniem 🫨 ale i tak było warto. 

Trasa według obliczeń „szlakowo czasowych” miała trwać 7:40, ale moje zachwyty nad widokami, zatrzymywanie się do zdjęć i oczywiście łączności wydłużyły ją do pełnych dziewięciu godzin. Sama trasa jest bardzo sympatyczna – w większości prowadzi wśród drzew. Co jakiś czas jednak otwierały się cudowne panoramy: najpierw na Kudłoń i Gorc Troszacki (które odwiedziłam dwa dni wcześniej), a później także na Tatry, magicznie wyłaniające się zza horyzontu.

Technologie i przypominajki

Opis szlaku i zdjęcia są dla mnie taką „przypominajką”. Dzięki temu, jeśli będę planowała kolejną wizytę w tym miejscu, nie muszę od podstaw układać trasy – mam już sprawdzony parking i gotowy plan podejścia.

Niezawodne jak zwykle okazały się moje dwie aplikacje: AllTrails oraz Mapa Turystyczna. Pierwsza wielokrotnie ratowała mnie, kiedy – zamyślona, zasłuchana lub zafascynowana widokiem – schodziłam z głównego szlaku. Druga daje to cudowne uczucie, gdy po powrocie widzę gotowy zapis całej wędrówki i mogę sprawdzić, ile dokładnie przeszłam.

Wychodzę na szlak z reguły przed szóstą, więc przez kilka pierwszych godzin mam góry tylko dla siebie – ciszę, spokój i zero odgłosów cywilizacji. Oczy i uszy mam jednak zawsze szeroko otwarte – nigdy nie wiadomo, czy na trasie nie spotkam… dzika. Choć w sumie nie wiem, kto w takim przypadku bardziej by się zdziwił – ja czy on. 😉

Każda wyprawa to dla mnie też nauka. Tym razem mąż sprezentował mi selfie-stick Okazało się, że to wcale nie jest takie proste – nie samo zrobienie zdjęcia, ale zadbanie o jego walory. Po powrocie zawsze mam mini–recenzję od męża: co wyszło, co nie i jak następnym razem ustawić aparat czy tryb, żeby zdjęcia były jeszcze lepsze.  
Następny wypad to Babia Góra – zobaczymy jak pojętnym uczniem jestem 😊

Gorc Kamieniecki to trasa na każdą porę roku. Daje piękne widoki, ma spokojny klimat i tylko jeden bardziej wymagający fragment – tuż pod szczytem. Mimo wiatru, zimna i kapryśnych warunków radiowych wracam stamtąd szczęśliwa. 14 łączności zapisanych w logu, w tym piękna z Buskiem-Zdrojem, kilka nowych doświadczeń i cała masa wspomnień – to właśnie jest magia SOTA.

📻 Góry + radio = idealne połączenie.
Tym razem Gorc Kamieniecki SP/BZ-010 – 14 QSO, w tym z 7. okręgiem, i ogromna satysfakcja!

Dodaj komentarz