SOTA Mogielica i Jasień

Jak mówi ludowe porzekadło, nieszczęścia chodzą parami. A skoro ja chodzę sama, to nasuwa się logiczny wniosek, że w takim razie muszę być szczęściem.  Koniecznie muszę to uświadomić mężowi – ale on to chyba wie 🤗 Ale ja właściwie nie o tym. To była tylko jedna z tych myśli, które zupełnie nie wiadomo skąd pojawiają … Dowiedz się więcej

Mam i ja :)

Wiele razy podchodziłam do nauki alfabetu Morse’a. Były aplikacje na telefon, było LCWO, były dobre chęci… i jakoś nawet szło. Do czasu, aż przestawało. Zapał powoli zdychał, ćwiczenia odchodziły w zapomnienie, a ja po raz kolejny dochodziłam do wniosku, że może kiedyś spróbuję jeszcze raz. Ale, jak to się mówi — wszystko do czasu. Urządzenie … Dowiedz się więcej

Dyplom? Fajnie. Ale nie o dyplom tu chodzi…

Co prawda wcześniej brałam już udział w kilku akcjach jako aktywatorka, więc jakieś doświadczenie z łącznościami, pile-upem i logowaniem już miałam. I wtedy Agnieszka zaczęła nas, YL-ki, wyłuskiwać i zbierać do kupy. Padł pomysł, żebyśmy same – kobiety – zorganizowały akcję dyplomową. Długo się nie zastanawiałam. Pomyślałam: czemu nie? I tak znalazłam się w YL … Dowiedz się więcej

Co zostawiam na szczycie?

Pewna myśl potrafi kiełkować długo – czasem zupełnie niepozornie. Wszystko zaczęło się podczas wyprawy na Mogielicę. Arek znalazł tam pomalowany kamyk. Mały, kolorowy, z przesłaniem. Nieco później kolejny zobaczyłam na Śnieżnicy. I wtedy w mojej głowie zakwitła myśl — kiełkowała, dojrzewała, aż w końcu wydała owoc🍎. Postanowiłam, że sama będę malować kamyki. Malować i zostawiać … Dowiedz się więcej